22 września odbyła się długo wyczekiwana konferencja koncernu TESLA, ochrzczona przez Elona Muska jako nowy “Battery Day” (Dzień Baterii – który zazwyczaj świętowaliśmy 18 lutego). Nazwa miała zwiastować rewolucję w technologii ogniw baterii wykorzystywanych do produkcji samochodów elektrycznych. Sprawdźmy, czy tak się stało.

Konferencja Tesla Battery Day

Na konferencji koncernu TESLA nie zabrakło przedstawienia najświeższych informacji związanych z ładowaniem samochodu elektrycznego, zapowiedzią nowych rodzajów ogniw i podobnych technologii, to na wszystkie rewelacje przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jak zapowiedział na swoim twitterze sam Elon Musk już dzień przed konferencją (czyli 21 września) przełom może nastąpić dopiero w 2022 roku, więc wszyscy powinniśmy uzbroić się w cierpliwość. Tymczasem zapraszamy do zapoznania się z najważniejszymi informacjami – sprawdźcie na co warto czekać!

Nowy rodzaj ogniw

Znaczna część wydarzenia poświęcona została prezentacji nowego typu ogniw, które będą wykorzystywane w bateriach samochodów TESLI. Prognozy dotyczące rozwoju wykazały, że przy obecnym tempie wzrostu firmy baterii dla nich może po prostu zabraknąć. Limity produkcyjne dostawców ogniw akumulatorowych skłoniły Teslę do opracowania nowego ulepszonego sposobu produkcji i budowy urządzeń magazynujących energię.

Firma postanowiła odejść od ogniw typu 18650 i 21700, i zastępować je ogniwami 4680 (nazwy pochodzą od wymiarów 48 mm średnicy i 80 mm wysokości).

Większa “rolka” pakuje więcej aktywnego materiału do obudowy, co pozwala na 5-krotne zwiększenie pojemności i 6-krotne zwiększenie mocy. Biorąc pod uwagę wymiary i wagę, nowa forma zapewnia 16% wzrost zasięgu w stosunku do poprzednich. Obniża również koszt akumulatora w przeliczeniu na dolara za kilowatogodzinę o 14%.

Mniejszy koszt produkcji 

Pierwszym samochodem, w którym użyty zostanie nowy typ baterii będzie Tesla Roadster. Ogniwa mają też przyśpieszyć pojawienie się na drogach funkcjonalnych ciężarówek elektrycznych (Tesla Semi). Firma zapowiedziała też produkcję nowego segmentu samochodów, który ma być znacznie tańszy niż obecne modele, posiadać nowe ogniwa i pełną funkcję autopilota.

Najważniejszy w tym przypadku jest oczywiście koszt produkcji ogniw, który dzięki zmianom ma zostać obniżony o 56%! Jest to ważny krok w kierunku zwiększenia dostępności i popularności pojazdów elektrycznych, a co za tym idzie ograniczenia ilości gazów cieplarnianych emitowanych co roku do atmosfery.

Ekologia i ekonomia przede wszystkim

Wydajność nowych ogniw nie jest tylko wynikiem zmiany ich wielkości. Nowe sposoby wykorzystania krzemu w produkcji, pozwalają na zastosowanie wyższego procentu tego pierwiastka w konstrukcji. W rezultacie otrzymujemy tańsze ogniwo, które może pochwalić się również większą pojemnością.

W procesie produkcyjnym wykorzystane zostaną nowe wysokoniklowe katody, całkowicie eliminując potrzebę stosowania kobaltu. Z chemicznego punktu widzenia, kobalt jest fantastyczną kotwicą dla katody, ale jego wykorzystanie ciągnie za sobą wiele konsekwencji. Jest toksyczny a jego wydobycie trudne i drogie, bardzo rzadko odbywające się w humanitarnych warunkach.

To wszystko nie byłoby możliwe bez fundamentalnych zmian w konstrukcji, nowe ogniwa Tesla 4680 eliminują wewnętrzną wypustkę, w zamian integrując jej funkcję z samą obudową, dzięki czemu uzyskuje się czysty, jednolity wygląd. Efektem jest zmniejszenie oporu wewnętrznego. Ma to duży wpływ na wytwarzanie ciepła, uproszczenie produkcji i obniżenie kosztów.

Wisienką na torcie jest fakt, że nowy proces zużywa znacznie mniej wody niż tradycyjne przetwarzanie. Zużycie wody będzie praktycznie znikome a sama technika przetwarzania litu ma znacznie ograniczyć powstające w procesie zanieczyszczenia. Firma zapowiedziała też, że większość materiałów potrzebnych do produkcji nowych ogniw ma pochodzić z recyklingu starych baterii.

 

Nowe zapowiedzi marki TESLA

Kolejnym wątkiem, który został zaprezentowany na konferencji TESLA Battery Day był plan produkcji nowego i tańszego samochodu elektrycznego. Jak zapowiedziano, jego cena miałaby wynosić zaledwie 25 tysięcy dolarów. Jest to 10 tysięcy mniej niż trzeba obecnie zapłacić za najtańszy model TESLI, czyli Tesla model 3. Jak firma planuje wyprodukować tańszy samochód? Podstawowym pomysłem na obniżenie ceny jest zmniejszenie kosztów produkcji akumulatorów. Czy to się uda, przekonamy się w przeciągu najbliższych trzech lat, gdy nowy model auta elektrycznego marki TESLA zadebiutuje na rynku.

Kto jednak nie czeka na tani model samochodu elektrycznego, a wręcz przeciwnie – cena auta nie gra dla niego roli, a liczy się moc i prędkość, tego z pewnością ucieszy zapowiedź ulepszonego Modelu S – czyli Modelu S Plaid. Już obecny na rynku Model S może imponować – samochód ten od zera do 100 kilometrów rozpędza się w 2,5 sekundy. Jego zasięg wynosi 652 kilometrów na jednym ładowaniu. Dwusilnikowy napęd na wszystkie koła to gwarancja doskonałej przyczepności, a możliwość osiągnięcia prędkości 262 kilometrów na godzinę sprawia, że to najszybszy samochód elektryczny. A teraz wyobraźcie sobie, że Tesla Model S Plaid będzie miał jeszcze bardziej podkręcone osiągi. W takim przypadku mają się one prezentować następująco: przyspieszenie do 100 km/h poniżej 2,1 sekundy, prędkość maksymalna aż 320 km/h. Moc 1115 koni mechanicznych, zasięg: ponad 840 kilometrów. Tym samym TESLA dołącza do grupy nielicznych aut, które mogą pochwalić się takimi osiągami. Wśród aut spalinowych podobną prędkość maksymalną osiągają modele takie jak Nissan GT-R, Dodge Viper SRT10, Porsche 911 Turbo czy Mercedes SL55 AMG.

Ładowanie samochodu wkrótce stanie się normą?

Elon Musk nie zamierza zwalniać, a jego plany są bardzo ambitne. Podczas TESLA Battery Day zapowiedział, że jego firma zamierza produkować nawet 20 mln samochodów rocznie – więcej niż jakikolwiek producent na świecie. Miliarder chce upowszechnić samochody na tyle, by ładowanie było równie naturalne, co zjeżdżanie na stację benzynową, gdy zaczyna nam się świecić kontrolka informująca o niskim stanie paliwa w baku. Czas pokaże, na ile te ambitne plany znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości – jeśli tylko dojdą do skutku, to z pewnością środowisko na nich skorzysta.

TESLA Battery Day – podsumowanie konferencji

Tak jak wspomnieliśmy na początku, informacje zaprezentowane podczas konferencji TESLABattery Day staną się rzeczywistością w przeciągu kilku najbliższych lat. Podsumowjąc, zmniejszą się koszty baterii, ich produkcja zostanie uproszczona, firma rozpocznie wydobywanie własnego litu w stanie Nevada, a wszystko wieńczą plany wprowadzenia rynek jeszcze tańszego modelu Tesli, niż Tesla Model 3 oraz premiera w 2021 roku super szybkiego modelu Plaid. Miejmy nadzieję, że wraz z rozwojem marki, wzrośnie również popularność aut, które można naładować. Samochody elektryczne na polskich drogach to wciąż rzadkość, ale to powinno zmienić się już za kilka lat. Już teraz widać, że stacji do szybkiego ładowania jest coraz więcej nie tylko w miastach, ale też przy głównych trasach. Coraz więcej osób instaluje też domowe ładowarki oraz buduje przydomowe elektrownie fotowoltaiczne, by jeździć jeszcze taniej. Kupując Teslę chcemy mieć przecież pewność, że będziemy mogli dostarczyć jej mocy w każdej chwili z pomocą odpowiedniego gniazdka pełnego energii, najlepiej z ekologicznego źródła.