Rower elektryczny – pojazd idealny (na nasze czasy)

rower elektryczny

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że rower elektryczny jest idealnym środkiem transportu naszych czasów i mam zamiar Was do tego przekonać. To będzie proste. Czy jakiś inny pojazd jednocześnie pomaga nam dbać o kondycję, pozwala unikać korków i jest przy tym przyjazny dla środowiska? Nawet nie próbujcie mówić o hulajnodze i paralotni, przemyślałem to i mimo kilku sporych zalet odpadają.

Okej, kontynuujmy, dopiero się rozkręcam. Zapomnijmy o kwestiach zdrowotnych i ekologicznych i pomówmy o tym, co ebike potrafi. Nie jest to może pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, kiedy myślimy o rowerach elektrycznych, ale uwierzcie, jazda na nich to po prostu wielka frajda. To wciąż taki sam rower, jaki doskonale znamy. Ma siodełko, kierownicę, hamulce… ale pamiętacie te uciążliwe podjazdy na strome wzniesienia? Nigdy więcej tego typu problemów. Jeśli naszym głównym celem podczas jazdy rowerem jest ćwiczenie i zrzucanie kalorii, nie jest to oczywiście idealne rozwiązanie, ale w każdym innym scenariuszu takie wspomaganie stanowi niewątpliwie duży atut.

Kolejna rewelacyjna rzecz to piekielnie mocne przyspieszenie, które zawdzięczamy charakterystyce silnika elektrycznego. Jakiś czas temu w tekście o Tesli S P100D pokazywaliśmy wyścig na ćwierć mili (402 metry) tego modelu z Lamborghini Huracan. Co prawda ostatecznie Tesla wygrała niedużą przewagą, ale pierwsze kilkadziesiąt metrów było totalną dominacją. Nie inaczej zachowuje się ebike. Rowery elektryczne w kwestii przyspieszenia pozostawiają tradycyjne bicykle daleko w tyle. Intensywność wsparcia można regulować, ale nawet te najmniejsze poziomy są często dla nowicjuszy ebike’owych bardzo zaskakujące. Bez szczególnego wysiłku jesteśmy w stanie w zaledwie 4 sekundy osiągnąć 25km/h. Ktoś tak potrafi wyłącznie siłą mięśni i nie jest olimpijskim kolarzem torowym? Nie sądzę!

rowery elektryczne

Rowery elektryczne w Polsce na świecie

Póki co Chińczycy najbardziej pokochali rowery elektryczne. W roku 2016 ich liczba na chińskich drogach przekroczyła 200 milionów. Olbrzymią rolę odgrywa tutaj popularność rowerów oraz fakt, że właśnie tam są one w dużej mierze produkowane. W Europie czołową pozycję również zajmują te kraje w których tradycyjne rowerowe społeczności były już bardzo silne – na przykład Holandia, Dania czy Francja. Spora przewaga tych państw względem reszty Europy wynika z bardzo zaawansowanej infrastruktury rowerowej w miastach takich jak Kopenhaga, Amsterdam czy Strasburg.
Według danych eCycleElectric Consultants, w roku 2017 sprzedano 34 miliony rowerów elektrycznych i zdecydowana ich większość trafiła własnie na ulice w Chinach i Zachodniej Europie.

Co ciekawe bardzo daleko w tyle są Stany Zjednoczone, co wynika najpewniej z tego, że rowery po prostu nie są tam zbyt popularne. Ostatnie dwa lata pokazują jednak, że także w USA powoli temat zaczyna kiełkować (wzrost 25% w 2017 roku).

Jeśli chodzi o Polskę, z pewnością nie możemy mówić jeszcze o wielkim sukcesie rowerów elektrycznych, ale zainteresowanie rośnie w szybkim tempie, co obserwujemy chociażby poprzez coraz większe zapotrzebowanie na akumulatory do nich. Całe szczęście z roku na rok lepiej mają się też ścieżki rowerowe w polskich miastach.

Rosnące zainteresowanie technologią ebike

Istotnym sygnałem świadczącym o zwiększającej się popularności rowerów elektrycznych jest też to, że nawet producenci samochodów zaczęli się nimi interesować. Co ciekawe, nawet ci najbardziej prestiżowi. Interesującym przypadkiem jest rower elektryczny zaprojektowany przez Bugatti. Podobnie jak samochody włoskiej marki, ebike również jest opcją tylko dla niewielkiej grupy ludzi na naszej planecie – jego cena to około 70000€.

Tak, tam są 4 zera, to nie pomyłka.

rower elektryczny bugatti

Przyznam, że jakoś specjalnie nie przemawia do mnie ten rower. W takiej cenie spodziewałem się przynajmniej rozkładanych z ramy skrzydeł i funkcji latania, albo że rower jest Transformerem gotowym zrównać z ziemią każdego, kto spróbuje go ukraść.

Nieco mniej ekskluzywna 😀 marka BMW także swego czasu stworzyła rower elektryczny i był on dostępny już w znacznie bardziej rozsądnej, ale wciąż dość wysokiej cenie 3100€. Tutaj już nieco lepiej z designem.

rower elektryczny bmw

Wróćmy jednak na ziemię. Historie o ekstrawaganckich rowerach elektrycznych tworzonych przez producentów luksusowych aut to świetny temat na clickbaitowe nagłówki, ale pewnie nikt z czytających nie będzie miał okazji się takim rowerem karnąć. Nawet bez zmieniania przerzutek!

Rola, którą spełniają producenci samochodów w ebike’owej rewolucji nie jest specjalnie istotna, a można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest do pewnego stopnia szkodliwa. Widząc rowery elektryczne w cenie samochodów można odnieść wrażenie, że jest to rozwiązanie tylko dla najbogatszych i natychmiast zniechęcić się, jeśli nie mamy na nazwisko Bezos czy McKwacz.

Pojazd naszych czasów za rozsądne pieniądze

Całe szczęście pojazd przyszłości wcale nie musi być aż tak kosztowny. W przypadku rowerów górskich musimy się liczyć z kosztem co najmniej 4-5 tysięcy, ale prosty, miejski ebike to wydatek nawet poniżej 2 tys. zł. Jeszcze taniej może wyjść, jeśli sami zdecydujemy zmienić swój zwykły rower na elektryka, ale to oczywiście opcja dla osób z zacięciem konstruktorskim i jest to temat na osobny, długi artykuł. Jeśli jesteś jedną z tych osób, na pewno pomoże Ci nasz poradnik o doborze akumulatora do roweru elektrycznego.
Po baterie do rowerów zapraszamy do naszego sklepu. Znajdziecie u nas modele o różnych pojemnościach i typach – Silverfish, Rear Rack.

Według nas to tylko kwestia czasu zanim rowery elektryczne staną się codziennością na polskich ulicach i ścieżkach rowerowych. Trudno powiedzieć jak szybko, ale jesteśmy dobrej myśli. Kiedy w kwietniu tego roku prezentowaliśmy sprzęt Green Cell na targach Electronics Show w Nadarzynie, goście na elektrycznych rowerach, hulajnogach i deskach odwiedzali nas niemal tak często, jak ci na nogach.

Krzysztof Wołongiewicz

Przeczytaj również: