Akumulatory lubią płatać figle w czasie mrozów, ale upał też im nie służy. Co zrobić, gdy po urlopie samochód nie odpala?

 

Przezorny zawsze ubezpieczony – usłyszysz ten banał nie tylko u mechanika. Choć akumulator można odpowiednio przygotować na upały, niespodzianki zdarzają się nawet najbardziej przezornym. I to w najmniej oczekiwanym momencie, np. po powrocie z urlopu, przy odbiorze samochodu z lotniskowego parkingu lub po długim wieczorze spędzonym w plenerze przy dźwiękach muzyki i z użyciem klimatyzacji. Dlatego warto ubezpieczyć się podwójnie, wożąc w bagażniku zestaw do reanimacji rozładowanego akumulatora.

Dlaczego akumulator rozładowuje się latem?

Samochód pozostawiony na dwa tygodnie w pełnym słońcu nie odpala? To nic nadzwyczajnego w warunkach ekstremalnych temperatur, które w dobie zmian klimatycznych stają się normą nawet na naszej szerokości geograficznej. Dlaczego upał niekorzystnie działa na akumulator?

Optymalne warunki pracy dla akumulatora rozruchowego to 20 st. C. Wystarczy 10 stopni odchylenia od tej normy, w jedną lub drugą stronę, by dwukrotnie przyspieszyć zachodzącą w nim naturalnie reakcję elektrochemiczną i doprowadzić do samoczynnego rozładowania. Nietrudno wyobrazić sobie, na jakie odchylenia jest narażony akumulator pod maską samochodu wyeksponowanego na intensywne nasłonecznienie. 

Na dodatek, część samochodów nie musi wcale jeździć, by zużywać prąd. Mają włączone tryby postojowe, np. kamery czy czujniki, które rozładowują akumulator podczas dłuższego parkowania. 

Powerbank do odpalania samochodu – na co zwrócić uwagę?

Wyjęcie akumulatora i przechowywanie go w bardziej optymalnych warunkach z pewnością ogranicza ryzyko rozładowania, jednak trudno wyobrazić to sobie w sytuacji, gdy samochód ma stać np. na parkingu lotniskowym. Nie zaszkodzi też weryfikacja sprawności rozrusznika czy stanu instalacji elektrycznej, ale kto by o tym myślał przed urlopem?

W razie niemiłej niespodzianki zawsze można wezwać na pomoc taksówkarza z dyżurnymi kablami, co latem może zająć więcej czasu niż chcielibyśmy na to poświęcić. Lepiej zapewnić sobie niezależność, zaopatrując się w mobilne urządzenie rozruchowe zwane potocznie boosterem. Pomimo niewielkich gabarytów powerbank ten zapewni reanimację rozładowanemu akumulatorowi, a dzięki dodatkowym funkcjonalnościom może się przydać w innych sytuacjach.

Na rynku dostępne są wielofunkcyjne urządzenia, łączące w sobie rolę zapasowego akumulatora rozruchowego, prostownika i powerbanku. Przykład? GC Power Boost, który przy prądzie szczytowym 2000A umożliwi nie tylko uruchomienie aut miejskich z niewielkimi motorami, ale też potężnych, nawet 8-litrowych silników benzynowych lub 6-litrowych Diesli. A w razie potrzeby naładuje jednocześnie tablet, laptop i telefon. Ponadto posiada wbudowany prostownik, dzięki któremu będziesz mógł użyć go jako ładowarki akumulatora samochodowego. I wreszcie: ma latarkę, która nadzwyczaj często okazuje się zbawienna.

Taki sprzęt do zadań specjalnych przyda się nie raz nie dwa. Być może na co dzień zapomnisz o jego obecności w bagażniku, ale w awaryjnych sytuacjach przekonasz się, że była to dobra inwestycja.